O mnie

Przeminęło...
2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty



Słowa

inna strona
homopak
gejowski
onanista
bartosz po prostu
chlzp
rachela
taon
pudel
poema
gejowski notuje
pejper
miss-impregnable
tostaky
turquoise
re-naissance
kotyk
cleo
f o o
moralne
trespass



Muzyka

porcys
screenagers
alternativepop
muzykofilia
sigur rós
antek
cocorosie
björk
pitchfork


Ja w wersji visual
Last efę...

szablon zrobilem sam!




Link :: 11.12.2011 :: 23:48

40 dni. 90 papierosów i 30 smutnych piosenek. milion westchnień.
Tyle potrzebowałem, aby dotrzeć w sedna sprawy.

największą gorycz odczuwam na myśl o moim rozczarowaniu.
najbardziej irytuje mnie to, że nic, albo większość moich planów
została obrzygana przez zwykłą codzienność, która
postanowiła odegrać się za wszystkie moje znalezione
dziesięciogroszówki na chodniku i uśmiechy staruszek.

 karma to okrutna rzecz.

i nawet to trochę rozumiem.
ale nijak to nie pomaga.



Komentuj (1)


Link :: 09.11.2011 :: 16:55

tzy wrócił.
pięć miesięcy, które schowałem w kieszeni.
tzy spełnił marzenia.
rodzą się kolejne.

skłamię, jeśli powiem, że czuję się cudownie. powrót do krakowa okazał się dość dziwny. cieszę się, jest fajnie, fajność wiadomo - spoko. tęskniłem za ludźmi, za miejscami też. miałem wrócić odmieniony i poniekąd tak właśnie się stało. trwa proces oswajania się na nowo z polską rzeczywistością. część mnie została na islandii i tego ukryć nie potrafię. to takie chore, wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma.

plan na życie miał być. z tym już trochę gorzej, bo formułki "nie wiem" nadużywam brutalnie.

przyjazd do łona matki okazuje się zbawienny. dobrze mieć dokąd wracać, dobrze mieć oparcie w ludziach, dobrze jest to wszystko wiedzieć. starałem się zagłuszyć myśli hałasem, dopiero tutaj zmuszony jestem skonfrontować się z samym sobą. dni spędzam na plotkach z babcią, oglądaniem zdjęć z mamą, wieczory spędzam ze sobą. pomaga.

zakopałem się dziś wspomnieniami wygrzebanymi z komórki. stare zdjęcia, skrawki przeszłości, prezenty i kartki. 

może nie mam planu na życie, może nie mam poukładanej głowy. mam za to przyjaciela, którego wiele osób może mi pozazdrościć, kogoś, kto zawsze będzie ze mną.

"siła przyzwyczajenia, która trwa do dziś."


Komentuj (1)


Link :: 15.06.2011 :: 16:35

idzie, słyszę, już tupie.
idzie nowe, idzie nowe.

tzy wyjeżdża.
tzy jest na dobrej drodze do spełnienia
marzeń.
islandia.
cztery miesiące, które wyjaśnią wiele.
cztery miesiące, które uświadomią mi pewne rzeczy.
cztery miesiące.

wrócę odmieniony, z pomysłem na życie, z planem
i pewnym zdecydowaniem.



Komentuj (3)


Link :: 14.05.2011 :: 18:44

drogi pamiętniczku zaniedbałem Cię.
drogi pamietniczku wybacz, ale zastanawiam się, 
na ile mi jeszcze jesteś potrzebny.
mało we mnie ostatnio gniewu, smutku, rozpaczy,
dramatu, wszystkiego w sumie mało.
toteż nie odczuwam parcia na pisanie.

odwiedziłem Cię jednak, bo przywiązałem się
przez tych lat kilka.

Co u mnie?

A no wiesz, po staremu właściwie.
Chodzę, żyję, pracuję, czasem śpię.
Mam milion rzeczy na głowie, które jeśli ogarnę,
to koronuję się na królową wszechświata.
Ładnie się ubieram, bo tylko tyle mi zostało z tego życia.
Patrzę na ludzi i czasem mam wrażenie, że rozmawiamy
w innych jezykach.
Nadziwić się nie mogę przestać.
Śmieję się, bo tylko tyle zostało mi z tego życia.
Noszę dwie różne skarpetki, bo tyle zostało mi z tego życia.

Muszę iść, życie mi uciekło i dogonić je muszę.
Do tego czasu więc.


Komentuj (1)


Link :: 29.01.2011 :: 13:26

żyję.
na chwilę obecną tyle potrafię przekazać.



Komentuj (5)


Link :: 20.12.2010 :: 01:52

powinienem oddychać.
czasem boję się wszystkiego.
boję się, że zatraciłem możliwość prawdziwego dotarcia
do człowieka i obcowania z nim.
boję się, że któregoś dnia uświadomie sobie, że tak
na prawdę dookoła mnie zostało niewiele osób, bo
je zwyczajnie zaniedbałem.
boję się, że moje wymyślone bycie fajnym
ze swoim nie posiadaniem planu na życie, bo to taki fajne, 
okaże się bzdurą i nic nie wartym banałem, który miał mnie ratować 
przed przyznaniem się przed sobą, że jestem beznadziejny.
boję się, że jedyny człowiek, którego kocham
któregoś dnia zostawi mnie, wówczas na chwilę zabraknie 
mi powietrza i prawdopodobnie na zawsze coś we mnie umrze.
boję się, że bez niego moje życie straci sens
i najzwyczajniej w świecie nigdy go nie odzyska.
boję się, że te myśli krążą w mojej głowie, i boję się, że
kiedyś mogą spełnić.

"boję się" wyrażeniem roku.



Komentuj (2)


Link :: 12.11.2010 :: 23:48

kiedy spełniają sie marzenia
w środku coś pęka.
to jakby nagle wpłynęło za dużo tenu
do płuc i nie wiesz, co zrobić.
fala ciepła przepływa po ciele i rumieniec wybiega
rubaszny, a koniuszki palców świecą.
Islandia.
moja Islandia.
najpiękniejsze trzy tygodnie mojego życia.
z Płatkiem moim.
spacery po górach, podziwianie tego
niesamowitego świata, łzy w oczach
przy "Hyperballad", bo tylko tam
ma ona sens.
chwile tylko nasze, których nie zabierze nikt.
choćby nastał koniec świata.
miliardy zdjęć i wspomnień, które
wywołują ponowne dreszcze.

wrócić chcę, nie czuję się dobrze.
spakujmy się i lećmy.
lećmy.



Komentuj (4)


Link :: 01.10.2010 :: 13:10

czasu skurczył sięmało go ostatnio.

praca jedna, druga, uczelnia, randki i miłość.

chodzę, biegam, przebieram nogami,

dyszę.

w poniedziałek czas stanie na trzy tygodnie.

ISLANDIA.

marzenia się spełniają, wiesz?

Płatek zabiera mnie do kraju Bjork, gejzrów,

zórz polarnych i lodowców.

odetnę się od problemów, będziemy jeździć

po całym kraju, chodzić na koncerty i całować się

na szczytach wulkanów.

po ośmiu latach błądzenia palcem po mapie,

w końcu jadę.

jedziemy.

<3



Komentuj (5)


Link :: 25.08.2010 :: 20:06

dużo czasu zajęło mi dotarcie do tego miejsca.
trzy miesiące ciszy.
w głowie milion rzeczy, odpoczynek
wydaje się być odległą abstrakcją.
tyle się ostatnio wydarzyło.
żyję.
to chyba najważniejsze.
jestem spokojny.
jak jeszcze nigdy.
pewny. siebie.
jak jeszcze nigdy.
wypróżniony ze wszystkich złych rzeczy świata.
jak jeszcze nigdy.
siedzę z boku i obserwuję.
kocham.
jak jeszcze nigdy.
nie myślę już jednak.
nie analizuję.
od dziś nie zakładam niczego
i niczego nie oczekuję.
płyń...



Komentuj (2)


Link :: 19.05.2010 :: 23:25

Urodziłem się pewnej mroźnej styczniowej nocy
dwadzieścia cztery lata temu. Czerwony maluch mojego
dziadka przywiózł mnie do domu. Ciotki z czerwonymi polikami
chodziły wkoło mojego łóżeczka i klaskały. Do dziś nie wiem, dlaczego.
Kocham moją mamę, bo poświęciła dla mnie swoje życie,
kocham moją babcię, bo pokazała mi, na czym polega miłość.
Ojciec nigdy nie był, wpisany w dowodzie, nic poza tym.
Jak byłem mały lubiłem bawić się lalkami i całować z koleżankami
na klatce schodowej. Kiedyś dostałem lanie za całowanie się z kuzynką.
Później za kradzież plastikowych figurek sąsiadce. Bolało, ale nie
tak jak późniejsze życie.
Było zwykle smutne i zamazane. Pamiętam piękne chwile,
te pieszczę najczulej. Jak byłem mały, lubiłem się masturbować
w miejscach publicznych, mniej lub bardziej. Autobus, zielona
polana, biblioteka, szkoła. Później odkryłem, że mogę to robić z
moim kuzynem. Pamiętam do dziś pierwsze upokorzenie w szkole
i słowo „pedał” skierowane w moją stronę. Do dziś czasem je słyszę.
Nie znam się wielu rzeczach, wiele rzeczy potrafię spierdolić
jak mało kto. Cieszą mnie małe rzeczy, bo wielkie zwykle mi się
nie przytrafiają. Lubię słuchać, to jedna z niewielu rzeczy,
które mi w życiu wychodzą. Czasem się zasłucham. W muzyce zwykle.
Ona jedyna mnie nie opuściła przez tyle lat.

Podoba mi się deszcz, taki ciepły, który sprawia,
że skóra cierpnie. Podoba mi się tęcza i kiedyś znajdę
na jej końcu skarb. Lubię chodzić bez celu ze słuchawkami
na uszach, lubię brokuły i rozmowy bez sensu. Nie lubię
obowiązków, wymagań i mandatów.

Lubię zakładać kaptur i udawać, że mnie nie ma i nikt nie
może zobaczyć. Lubię być sam. Kiedy jest mi smutno, palę papierosa,
słucham smutnych piosenek i patrzę w niebo. Zwykle przechodzi.
Po orgaźmie czasem chce mi się płakać, czasem śmiać, czasem
po prostu spać. Jestem egoistą, ale lubię pomagać, właściwie
nie wiem czemu. Wiele ludzi ma mylne wyobrażenia na mój temat
i później się rozczarowują. Inni nie traktują mnie poważnie.
Inni po prostu są i tych cenię najbardziej. Są bez pretensji,
wymagań i innych gówien.
Czasem mam ochotę krzyczeć na całe gardło, ale coś mnie blokuje.
Siedzę wtedy cicho.


Komentuj (4)